To mój ostatni Skowyt…

… ale spokojnie… 20ego będzie następny.

Generalnie wczoraj odbył się był w barrocku koncert Skowytu. Chłopaki zagrali większość akustycznie, a po padzie pieca kończyli już elektrycznie.
Koncert pomimo bardzo malej sceny był bardzo dobry. Bezpośredni kontakt z publiką i skakanie Łukasza to jest to. Generalnie nie da się opisać atmosfery w tego typu wydarzenia.

Co poza tym? Cóż… naprawdę fajne miejsce ten Barrock. Maja piwo z browaru w Konstancinie (Mazowieckie i Dawne) i nie mają klimatyzacji.

2 Responses to “To mój ostatni Skowyt…”

  1. Sheepy Says:

    Klima… no właśnie… klima, klima, klima… można było się rozpłynąć. Ale ogólnie – bardzo sympatycznie, choć miejsce takie sobie. Przerobiona knajpa szantowa na pub rockowy średnio zdaje egzamin. Faaajnie, że wpadłeś – w końcu można było chwilę pogadać :)

  2. Koziolek Says:

    Wygadamy się jutro. Jakoś tak planujemy by pociągnąć do rana jak wódki starczy (dlatego przynieście wejściówkę).

Leave a Reply