Co nie stało się w Fukushimie

Zamiast prowadzić badania nad schnącą farbą postanowiłem udać się na Wydział Fizyki UW by wziąć udział w spotkaniu z ekspertami z Instytutu Problemów Jądrowych pod tytułem „Co wydarzyło się w Fukushimie?”.
Spotkanie było, z mojego punktu widzenia, owocne. Prelegenci opisali dokładnie budowę reaktora BWR wraz ze szczegółami technicznymi, które zazwyczaj umykają uwadze postronnego obserwatora (nawet mającego pojęcie jak działa reaktor BWR i czym różni się od PWR). Zrelacjonowano też przebieg wydarzeń oraz opisano ich przyczyny oraz skutki. Przy okazji można było dowiedzieć się kilku ciekawostek na temat tego jak budowane i eksploatowane są reaktory.
Zawiodłem się tylko na eko-terrorystach, którzy nie przyszli skonfrontować swoich hasełek z rzeczywistą wiedzą i praktyką energetyki atomowej.

Informacja dla fizyków SDD była nabita jak na pierwszych wykładach na pierwszym roku. Ludzie siedzieli nawet na schodach :D.

Zatem krótko na temat tego co się nie stało, a co się stało w ostatnich dniach w elektrowniach w Fukushimie.

Co się stało

Było trzęsienie ziemi o sile 9 stopni w skali Richtera. Ile to jest… Skala Richtera jest skalą wykładniczą, to oznacza, że pomiędzy trzęsieniem o sile 1 i 2 rzeczywista różnica w ilości wyzwolonej energii jest dziesięciokrotna. Czyli jak porównamy stopień 1 i 3 to różnica jest już 100 krotna. Oczywiście w uproszczeniu, bo matematyka skali jest trochę bardziej skomplikowana! Siłę trzęsienia mierzy się w odległości 100 km od epicentrum. Pozwala to na ujednolicenie informacji. Zatem mamy 9 na skali. Dla porównania najmocniejsza bomba atomowa CarW wywołała trzęsienie o sile około 8.1. By nie było miała moc 50-60 megaton trotylu. 9 oznacza 500 milionów ton trotylu. Dużo? W trakcie całej wojny w Wietnamie zrzucono około 1,5 miliona ton bomb. Na DreznoW zrzucono około 4000 ton bomb. Na Hiroszimę spadła bomba o mocy około 20 kiloton. Zatem 9 to jak to się mówi „w chuj dużo”. Elektrownia przetrwała trzęsienie. Zginął jeden pracownik przygnieciony przez spadającą suwnicę.
Następnie pojawiła się fala tsunami. Elektrownia jest zabezpieczona przed falami o wysokości do 6,5 metra. tj. sięgających drugiego piętra w typowym „wielkopłytowcu”. Fala, która przyszła miała około 8 metrów. W 1997 roku we Wrocławiu woda sięgała do wysokości 3 metrów. W wyniku uderzenia fali zaginęło dwóch pracowników elektrowni. Reaktory były nienaruszone! Niestety fala zmyła zbiorniki z paliwem do awaryjnych układów zasilania. I tu pojawił się problem…

Jak zbudowany jest reaktor BWR i jak jest zabezpieczony

Budowa reaktora BWR jest prosta jak budowa czajnika. Woda zostaje podgrzana w trakcie przepływania przez reaktor, przegrana para po oczyszczeniu z wody jest kierowana do turbiny, która napędza generator. Następnie para jest kierowana do chłodnicy gdzie skrapla się i jest przepompowana do reaktora. Reaktor jest zamknięty w specjalnej osłonie. Nadmiar pary (przy za dużym ciśnieniu) jest

  • Olewany – zakładamy, że konstrukcja osłony wytrzyma bardzo duże ciśnienie. Tego się nie stosuje!!!
  • Kierowany do specjalnego układu chłodzącego znajdującego się wewnątrz osłony reaktora gdzie para jest chłodzona w wodzie.

To drugie rozwiązanie jest powszechnie stosowane w reaktorach BWR.
Pręt paliwowy ma długość około 3,7m i jest wykonany z cyrkonu. W środku znajdują się pastylki z dwutlenkiem uranu.
Tyle o budowie. Co z zabezpieczeniami. Wspomniałem już o zabezpieczeniach przed próbą ingerencji z zewnątrz. Zarówno osłona reaktora jak i sam budynek są projektowane tak by wytrzymać zarówno trzęsienie ziemi, tsunami, pożar jaki uderzenie samolotu (a to dzięki Osamie) czy atak rakietowy. W praktyce jedyną metodą na zniszczenie osłony reaktora jest bezpośrednie bombardowanie.
Druga grupę zabezpieczeń stanowią zabezpieczenia na wypadek awarii lub błędu ludzkiego. W Fukushimie znajdowały się trzy niezależne i zdublowane układy awaryjne oraz układ chłodzenia działający standardowo w trakcie wyłączenia. Wszystkie te układy wymagają zasilania ze względu na zastosowanie pomp. Jak już wspomniałem tsunami zabrało zbiorniki z olejem napędowym do pomp jak i same pompy. Działał tylko jeden układ awaryjny zasilany z akumulatorów. Czas jego działania to około 6 godzin.
Współczesne reaktory mają dodatkowe zabezpieczenia m.n. układ chłodzenia oparty o naturalną cyrkulację wody. Pozwala to na chłodzenie reaktora przez około 72 godziny nawet w przypadku awarii zasilania.

Co dzieje się w trakcie awarii

Wnętrze osłony reaktora jest wypełnione azotem oraz wodą w postaci pary wodnej oraz cieczy. W momencie awarii układu chłodzenia reaktora woda, która w normalnych warunkach jest chłodzona zaczyna się gotować. Nadmiar pary wodnej jest odprowadzany do układu chłodzenia. Spada jednak poziom wody w rdzeniu. Woda najzwyczajniej wygotowuje się. W momencie gdy zostaną odsłonięte pręty paliwowe dzieje się kilka rzeczy na raz.
Po pierwsze rozpoczyna się proces produkcji wodoru. Skąd ten wodór? Mówi wam coś pojęcie rdzewienie? Cyrkonowe obudowy prętów paliwowych zaczynają w ekspresowym tempie rdzewieć pod wpływem rozgrzanej pary wodnej dla tych co nie mieli na chemii reakcji rdzewienia Zr+2H2O → ZrO2 + 2H2. Reakcja ta jest egzotermiczna, czyli jest wydzielane ciepło. Czy ja już wspomniałem, że nie mamy chłodzenia… Całość jest swoistym chemicznym perpetuum mobile. Woda odparowała odsłaniając obudowę pręta, ta zaczyna się utleniać przy okazji produkując ciepło, które powoduje, że woda szybciej paruje i szybciej odsłania pręt. Do tego mamy coraz więcej wodoru. W pewnym momencie zostają otworzone zawory bezpieczeństwa i nadmiar pary i wodoru zostaje uwolniony do budynku reaktora. Tu już mamy powietrze, a w nim tlen… JEEEBUT! Oglądałeś start promu kosmicznego? Silniki wykorzystują tą samą reakcję. We współczesnych reaktorach instalowany jest specjalny system do rekombinacji wodoru, czyli bezpiecznego łączenia go z tlenem w celu uzyskania wody. W Europie wszystkie reaktory mają ten system. Nawet ten w Temelinie, który jest typu „czarnobylskiego”.
Po drugie gwałtownie rośnie temperatura. Stopieniu ulegają pręty paliwowe i taki „glut” lawy zaczyna powoli, pod wpływem ciążenia i wraz ze spadkiem ilości wody kierować się na dno reaktora. „Glut” otoczony jest przez warstwę stężałego metalu. Przypomina to trochę kulę z farby. Z zewnątrz już stężała wewnątrz nadal płynna. W jego skład wchodzą osłona prętów, paliwo, produkty rozpadu elementy prętów chłodzących. Po dotarciu do dna reaktora do mieszanki dołącza stal z osłony. Następnie taki glut spada na dno reaktora gdzie powoli studzi się. Tak też wygląda obecnie dno reaktora w Czarnobylu. W nowoczesnych konstrukcjach jest możliwość chłodzenia tego typu odpadu poprzez zalanie dna reaktora wodą z układu chłodzenia pary. Cały proces wędrówki trwa około doby.

Możliwe scenariusze

Najgorszy możliwy scenariusz to sytuacja, w której następuje rozerwanie osłony reaktora. Odsłonięty zostaje wtedy rdzeń reaktora, a produkty rozpadu mogą być wyrzucone do atmosfery. W wersji całkowicie katastrofalnej wybuch rozrywa też osłonę rdzenia i wyrzuca na zewnątrz elementy rdzenia. Coś takiego stało się w Czarnobylu. Przy czym pomysł na reaktor RBMKW był już od początku trefny.
Kolejnym scenariuszem, częściowo zrealizowanym w Japonii, jest eksplozja wodoru w wyniku uwolnienia go poza beztlenowe środowisko osłony reaktora. W wersji pesymistycznej wraz z wodorem mogą zostać uwolnione znaczne ilości radioaktywnych izotopów cezu i jodu. Należy jednak pamiętać, że zarówno jod jak i cez są stosunkowo ciężkie, a zatem uszkodzeniu musiała by ulec obudowa reaktora i pręty paliwowe. W Japonii wybuchł wodór, ale nie zostały uwolnione znaczne ilości materiałów promieniotwórczych.
Trzeci scenariusz, najbardziej optymistyczny, to sytuacja w której system chłodzenia zostaje uszkodzony w taki sposób, że pojawia się naturalny wymiennik ciepła. Przykładowo budynek reaktora zostaje zalany bieżącą wodą. W takim układzie zadaniem operatora jest przywrócenie wewnętrznego systemu chłodzenia. W nowoczesnych reaktorach, o czym wspomniałem, buduje się systemy zabezpieczające wykorzystujące naturalna cyrkulację wody.

W Japonii został częściowo zrealizowany drugi scenariusz. Ekipom ratowniczym udało się jednak zorganizować system chłodzenia reaktora.

FAQ

Czas odpowiedzieć na kilka pytań. Pytania te padły w trakcie dyskusji po prezentacji jak i znajdowały się w mailach do prelegentów. Są też pytania, które pojawiają się w mediach.

Dlaczego stosuje się cyrkon jako osłonę prętów?

Ponieważ najlepiej łączy w sobie właściwości potrzebne w tego typu urządzeniach. Zachowuje dobre właściwości mechaniczne w dużym zakresie temperatur, ma niewielki przekrój czynny zatem nie tłumi reakcji. Do tego ma dobre przewodnictwo cieplne.

Czy elektrownia może wybuchnąć jak bomba?

Nie. Paliwo w reaktorze to dwutlenek uranu w którym ilość wzbogaconego izotopu 235 to około 4%. W bombie atomowej stężenie wynosi około 90%. Dodatkowo w reaktorze nie można wytworzyć odpowiednich warunków do zainicjowania reakcji na skalę bomby.

Co z plutonem w reaktorze numer 3?

Zużyte paliwo jest oczyszczane i wzbogacane o pluton. Dzięki temu można je jeszcze wykorzystać. To właśnie dzieje się w reaktorze numer 3.

Dlaczego wyłączone reaktory trzeba chłodzić?

Po wyłączeniu reaktora jeszcze przez długi czas trwają reakcje rozpadu. Produkowane jest też ciepło, które należy odprowadzać by stopieniu nie uległ rdzeń reaktora. Ile jest tego ciepła? W przypadku Fukushima Daichi reaktor numer 1 o mocy 480 MW po około 100 godzinach od wyłączenia będzie produkował jeszcze około 2 MW energii. Dla porównania pojedyncza turbina wiatrowa może produkować maksymalnie 1MW.

Dlaczego chłodzenie wodą morską zaczęto tak późno?

Lubisz chrupki w kawie lub herbacie? Chrupki takie jakie pływają na dnie czajnika? Woda morska jest brudna i słona. Wpompowanie jej do reaktora oznacza, że ten reaktor nie będzie już więcej działał ponieważ jego wnętrze pokryje się kamieniem.

Co z innymi starymi reaktorami w Japonii

Fukushima Daichi to były najstarsze działające reaktory. W marcu miały być i tak wyłączone.

Co z terenem po elektrowni? Czy będzie tam strefa zamknięta?

Odpowiedź brzmi, ku wielkiemu smutkowi eko-terrorystów, nie. Elektrownię atomową po zamknięciu można spokojnie rozebrać. Niebezpieczne fragmenty czyli osłona reaktora i jej zawartość jest utylizowana, a teren przywracany naturze.

No to na dziś tyle.

9 myśli na temat “Co nie stało się w Fukushimie

  1. Też się zastanawiałem, ale mnie oświecili. Odpowiedź jest taka jak zwykle. To zależy. Zawartość osłony można w miarę swobodnie usunąć. To znaczy wodę z systemu chłodzenia w beczki i na składowisko, to samo z paliwem i produktami rozpadu. Osłona to nie jest jednolite pojęcie. Składa się na nią kilka elementów. Najcięższym w utylizacji jest konstrukcja stalowo betonowa. „Się świeci” dlatego zazwyczaj elementy stalowe transportuje się do wyspecjalizowanych zakładów gdzie zostają przetopione, wymieszane z ołowiem, borem i diabli wiedzą czym jeszcze do postaci łatwej w składowaniu. Elementy betonowe też się składuje. Należy tylko pamiętać, że czas trwania procedury utylizacji liczony jest w latach. Samo wychłodzenie zużytego paliwa do stanu w którym można je transportować trwa kilkanaście miesięcy. Łatwiej jest w przypadku małych reaktorów okrętowych. Te po zgrubnym wyczyszczeniu najzwyczajniej w świecie się złomuje na składowisku odpadów radioaktywnych.

  2. Czyli z przykrością stwierdzam, ze to żadna utylizacja. Ot, rozebranie wielkiej elektrowni w jednym kawałku i poukładanie jej w małych klockach (beczkach). Z takimi śmieciami już nic się nie zrobi.
    Może za kilkaset lat będzie pomysł na to jak utylizować. Na razie możemy składować.
    Ale i tak jestem fanem atomu.

  3. Zależy co rozumiesz przez utylizację?
    Ja też jestem fanem atomu, zwłaszcza tych paru bilionów z których jestem zbudowany 🙂

  4. Śledzę sytuację w elektrowni Fukushima od samego początku. Raz podają, że idzie ku lepszemu a potem pojawia się dym nad elektrownią. W moim odczuciu sytuacja w Czarnobylu to mały pikuś w porównaniu z tym co może się stać w Japonii. Daleki jestem od spiskowych teorii typu „wirus” czy HARRP jednak ta cisza medialna daje do myślenia. Szukałem informacji o ewentualnych scenariuszach co może się stać w niedalekiej przyszłości w Fukushimie… i nic. Dopiero tutaj cokolwiek jest napisane, choć jest to czysto techniczna prognoza speców z UW. Mnie osobiście nurtują następujące pytania: czy nikt nie widzi różnicy, że Czarnobyl był i jest na stałym lądzie a Fukushima w bezpośredniej bliskości oceanu? Piszą, że przywrócili chłodzenie w reaktorach 5 i 6, a jest problem z reaktorem 3 i 4, i że to dobre wieści. Ha! Przypomina mi się stary skecz kabaretu bodajże TEY(?), o traktorze który ma trzy koła sprawne. Wystarczy, że jeden reaktor wymknie się spod kontroli (o ile już tak się nie stało?) i dupa blada. Sarkofag?! To świetna i bardzo uspakajająca wizja. Betonowa „KUPA”, w najbardziej sejsmicznie narażonym rejonie świata. PROGNOZA POGODY: Przez najbliższe kilkadziesiąt lat Japonii nie zagrażają żadne trzęsienia ziemi ani tsunami. Nasza wspólna kupka jest bezpieczna. Wszystkie media podają od kilku dni w zasadzie tylko dwie informacje, jakiego koloru jest dym nad elektrownią i ile wody wylano na reaktory. Czy z tego można wysnuć jakiś optymizm? Ja go nie widzę. Nota bene jeżeli wylewają tyle wody i chodzi mi głównie o reaktor numer 3, to co dzieje się z tą radioaktywną breją? Bo chyba nie znika?
    Z Twojej relacji wynika, że transport zdemontowanych reaktorów, byłby możliwy po kilkunastu miesiącach. Domyślam się, że rdzenie musiały by być przez ten czas, chłodzone we w miarę normalnych warunkach. Posiadam dość podstawową wiedzę na temat atomistyki i zastanawiam się czy możliwe jest chłodzenie nadtopionych prętów reaktora przez tak długi czas bez emisji promieniowania radioaktywnego? Czy mogą zaistnieć jakieś incydenty ? Czy nie jest to siedzenie na beczce prochu przez ponad rok? Jakie są szanse, że w Japonii nie będzie trzęsienia ziemi przez rok? Nie podoba mi się to wszystko! Obym nie miał racji myśląc, być może trochę intuicyjnie, że skąpe informacje w mediach oznaczają nieuchronność zdarzeń i skrzenia na niespotykaną skalę.

  5. @japrzybysz, by rozwiać twoje wątpliwości należy troszeczkę bardziej zagłębić się w rzeczywistość energetyki atomowej. Po pierwsze woda wlewana do reaktora odparowuje. Tam w środku jest naprawdę gorąco. Zatem zalewanie całej konstrukcji wodą musi trwać. Co do emisji to jeżeli nie została uszkodzona osłona biologiczna to jej nie będzie. Co do reaktorów 3 i 4 to problemy z nimi są różnej natury. W reaktorze numer 3 padło chłodzenie rdzenia. Trzeba całość chłodzić „ręcznie”. W reaktorze numer 4 uszkodzony został basen ze zużytym paliwem i tu też trzeba pompować wodę by utrzymać to paliwo w chłodzie. Przy czym „w chłodzie” oznacza temperaturę rzędu 80st. Celsjusza. Dodatkowo należy pamiętać, że nawet całkowicie stopiony rdzeń „do gluta” można wychłodzić i zabezpieczyć.
    Co do Czarnobyla i Fukushimy to jest ogromna różnica pomiędzy tymi zdarzeniami. W Czarnobylu nastąpiło rozerwanie osłony biologicznej reaktora. W Fukushimie nie. W Czarnobylu zapalił się grafit z prętów sterujących. W Fukushimie nie ma czegoś takiego ponieważ rolę moderatora pełni woda.
    Co do okresu przywracania elektrowni to warto wspomnieć, że elektrownia Kashiwazaki Kariwa, położona po drugiej stronie Honsiu mniej więcej na wysokości Fukushimy, dopiero na początku tego roku została uruchomiona po czteroletniej przerwie spowodowanej automatycznym wyłączeniem w trakcie trzęsienia ziemi w 2007 roku. Przy czym elektrownia ta, swoją droga największa na świecie „atomówka” pod względem mocy, nie jest jeszcze włączona w trybie produkcyjnym. Zatem sprzątanie po tym trzęsieniu potrwa kilka lat.
    W tekście wspominam o czasie potrzebnym na wywóz paliwa. Jest to rzeczywiście kilkanaście miesięcy. Rekultywacja terenu trwa dłużej.

  6. Dzięki za wyjaśnienia. To trochę uspokaja, jednak czytając ponownie to co napisałem wczoraj, zauważyłem chaos w swych dociekaniach, więc postanowiłem w podpunktach zadać pytania. Rozumuję, że na dzień dzisiejszy są możliwe dwa scenariusze.
    (1)PIERWSZY: w Fukushimie, udaje się przywrócić chłodzenie awaryjne we wszystkich reaktorach. Przez najbliższe miesiące czy nawet lata trwa wystudzanie prętów paliwowych i naprawa zniszczeń. Wariant optymistyczny.
    PYTANIA: czy bieżący stan techniczny reaktorów, pozwala przypuszczać, że to się uda? Jeżeli tak, czy będzie możliwy demontaż reaktorów i wywózka? Napisałeś: „ … nawet całkowicie stopiony rdzeń ‘do gluta’ można wychłodzić i zabezpieczyć.”, czyli pozostawić na miejscu? A czy w zabezpieczonych reaktorach mogą zachodzić jakieś reakcje powodujące skażenie?
    (2)DRUGI: chłodzenie awaryjne nie działa. Polewanie wodą nie może być stosowane ciągle a jedynie jako metoda doraźna. Poza tym w Japonii jest jak na razie chłodno lecz ciepłe dni za pasem. Więc co? Sarkofag?
    PYTANIA: jakie reakcje mogą zachodzić w środku sarkofagu? Czy możliwe jest zalanie reaktorów betonem i piaskiem, tak szczelnie, żeby nie było wycieków? Jak wpłynie skażenie wokół elektrowni na wody oceaniczne? W jakim stopniu ocean może przyczynić się do rozprzestrzeniania skażeń?
    Czy nie jest tak, że jeżeli uda się przywrócić chłodzenie awaryjne to gut, a jeżeli nie to musi dojść do rozszczelnienia osłon lub ich całkowitego zniszczenia?
    Możesz uznać oczywiście, że moje pytania się powtarzają i są upierdliwe, jednak pragnę zauważyć, że Ty zająłeś się czysto technicznymi i … bieżącymi aspektami awarii w Fukushimie. I dobrze! Ja z kolei, jako laik w tej dziedzinie (i takim chcę pozostać), pytam o najbliższą przyszłość. Czy stawiając tezę, że dojdzie do skażenia dużo większego (obszarowo) niż w Czarnobylu, pozwalam sobie na futurystyczne brednie? Bardzo byłbym wdzięczny gdybyś mnie przekonał, że panikuję.

  7. To po kolei.

    1. W wariancie optymistycznym technicy przywracają zasilanie systemów chłodzenia, uzupełniają chłodziwo i dopiero wtedy dowiemy się jakie są rozmiary uszkodzenia rdzenia. Zależnie od tego co jest w środku mogą być podjęte różne kroki. Na razie wiemy, że rdzeń nie uległ całkowitemu stopieniu, bo to było by widać. I to dość dobrze.

    2. Wariant pesymistyczny, czyli uszkodzeniu uległo nie tylko zasilanie, ale też mechaniczne elementy układów chłodzących. W takim wypadku obstawiałbym budowę systemu chłodzenia wodą morską i powolne zalewanie reaktora przez najbliższe kilkanaście miesięcy.

    3. Niezależnie od tego co się stanie za niedługo zacznie się sprzątanie. Wtedy też dowiemy się jak wygląda sprawa uszkodzeń zewnętrznych układów reaktora.

    4. Sarkofag. Pojecie związane z Czarnobylem, które brzmi groźnie. W praktyce może on zostać zbudowany, ale to ostateczność. W Czarnobylu pod reaktorem leży sobie gruba warstwa stopionego żelastwa wymieszanego z paliwem, betonem i prętami grafitowymi. Tego nie można usunąć (na razie), bo nie ma odpowiednich technologii pozwalających np na rozkucie tej skorupy. W dodatku to się mocno świeci, zatem nie można tam, na razie, wysłać ludzi. Szczelność sarkofagu zależy od tego jak się go wykona. To trochę jak z trasą S-8. Warto też zauważyć, że osłona biologiczna jest rodzajem sarkofagu. W sprawnym reaktorze jest szczelna.

    5. Reakcje w zużytym paliwie. Jeżeli miałeś na fizyce w LO lekcję o promieniowaniu to zapewne pamiętasz pojęcie połowicznego rozpadu. Wszystko zatem zależy od tego ile było paliwa w reaktorze. Okres połowicznego rozpadu cezu, rubidu i jodu w ich najpopularniejszych izotopach wynosi od 7 do 10 dni przy niektórych jest to czas rzędu 30 lat. Gorzej wygląda sprawa naturalnych produktów rozpadu jak Tor czy Rad. Tu mówimy o tysiącach lat. Co ciekawe nie należy podchodzić to dych liczb na zasadzie „przez 100 tyś lat zakaz wstępu” ponieważ istotny nie jest sam czas połowicznego rozpadu, ale ilość rozpadów, czyli natężenie. Przy niewielkim natężeniu promieniowania można spokojnie całość sprzątnąć. Rzecz w tym, że jeżeli to się wszystko stopi w cholerę to na chwilę obecną nie mamy technologii pozwalającej na usuniecie takiego gluta.

    6. Skażenie oceanu i gruntu. Tu znowu sprawa Czarnobyla. W bezpośrednim sąsiedztwie reaktora skażenie nastąpiło, ale jego siła nie jest duża. Pamiętajmy, że reaktor w Czarnobylu oddał światu to co miał w sobie najciekawszego.Teren po elektrowni Fukushima zapewne będzie tak samo skażony jak okolice kopalni uranu w Kotlinie Jeleniogórskiej.

    Warto zresztą popatrzeć na problem skażenia przez pryzmat prób jądrowych. http://maps.google.com/maps?f=q&source=s_q&hl=pl&geocode=&q=37.046738,-116.051559&aq=&sll=37.0625,-95.677068&sspn=49.223579,79.013672&ie=UTF8&ll=37.041956,-116.020367&spn=0.012212,0.01929&t=h&z=16 każdy z tych kopców to miejsce odpalenia bomby atomowej… Las Vegas jest około 150 km od tego miejsca 😀

  8. Cóż, jeżeli fakty wyglądają właśnie tak, to niema powodu do wyolbrzymiania problemów. Można jedynie być zaniepokojonym. Dzięki za ciekawe informacje.

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

To create code blocks or other preformatted text, indent by four spaces:

    This will be displayed in a monospaced font. The first four 
    spaces will be stripped off, but all other whitespace
    will be preserved.
    
    Markdown is turned off in code blocks:
     [This is not a link](http://example.com)

To create not a block, but an inline code span, use backticks:

Here is some inline `code`.

For more help see http://daringfireball.net/projects/markdown/syntax