I co ja robię tu… V

Poprzednie części:

Branżunia dresscodem nie stoi. Nie oznacza to, że należy położyć lachę na to, jak się zachowujemy. Osoby, które idą na pierwszą rozmowę rekrutacyjną, czasami popełniają poważne błędy. W dzisiejszej części kilka rzeczy, na które trzeba zwrócić uwagę.

Wygląd

Garnitur niekoniecznie, ale przypadek młodego suchoklatesa, który przybył w szortach, sandałach i koszuli hawajskiej też nie należy do tych, które należy powielać. Pierwsze wrażenie jest, wbrew pozorom, ważne. Tu mała uwaga do pań, bo choć IT to nadal domena panów, to i panie coraz częściej trafiają na rozmowy. Ja was ładnie proszę, na rozmowę nie zakładajcie ubrań „wyzywających”. I nie chodzi tu o możliwość skupienia się lub jej brak u prowadzącego, ale to od razu rodzi przekonanie, że chcesz pracę uzyskać dzięki zgrabnym nogom i ładnym oczom, a nie umiejętnościom.

Komunikacja

I nie chodzi mi tu o umiejętność mówienia. Gdy umawiamy się na rozmowę i nie możemy się zjawić, to dzwonimy albo wysyłamy maila. Niestety wiele osób zapomina o tym, że tak trzeba robić. Ja wiem, że to praca szuka programistów, ale pamiętajcie, że i osoby z rekrutacji migrują po firmach. Zatem któregoś dnia może okazać się, że w ogóle się nie odezwą, ponieważ po co odzywać się do kogoś, kto i tak cię oleje?

Kolejna sprawa to przekonanie o własnej zajebistości i brak pokory. Z takimi osobami trudno się rozmawia. Oczywiście o ile nie chcemy delikwenta rozjechać udowadniając mu niewiedzę. Jednak ze strony osoby prowadzącej rekrutację na stanowisko juniorskie takie „walcowanie” kandydata jest pozbawione sensu.

Podsumowanie

Mam wrażenie, że ponieważ praca szuka programisty, to wzrosła ilość ludzi, którzy zachowują się po chamsku. A pamiętać należy, że na początku kariery, to właśnie zachowanie jest ważniejsze przy ocenie. Po prostu podejmując decyzję, kogo wybrać z grupy kilkunastu osób o bardzo podobnych, i zazwyczaj niskich, umiejętnościach będę wybierać tych, z którymi dobrze się rozmawiało. Dlaczego? Ponieważ nie mam zamiaru sprowadzać sobie na głowę problemów komunikacyjnych.

8 myśli na temat “I co ja robię tu… V

  1. Czesto tez takie zachowanie spowodowane jest negatywnymi doswiadczeniami z poprzednich procesow rekrutacji bo kto z nas nie slyszal kiedys „dziekujemy, nawet w przypadku negatywnej odpowiedzi dostanie Pan od nas wiadomosc” – i cisza…
    Wiec jak oni mi tak ja im… 😉

  2. Ja kiedyś przyszedłem na rozmowę w japonkach, było wtedy ze 30 stopni, więc moim zdaniem adekwatnie do pogody (pomijam kwestie japonek u facetów 🙂 ). Dwóch panów wymieniło porozumiewawcze spojrzenie i myślałem, że nie ma opcji na pozytywny feedback. Ale rozmowa była na tyle dobra, że po kilku dniach okazało się, że chętnie by mnie zatrudnili na team leadera 🙂 Także ubiór może i jest ważny, ale umiejętności twarde i komunikacja są ważniejsze.

  3. Cyklu „I co ja robię tu…” nie widać po kliknięciu w ikonkę hamburegera. Może warto by dołożyć?

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

To create code blocks or other preformatted text, indent by four spaces:

    This will be displayed in a monospaced font. The first four 
    spaces will be stripped off, but all other whitespace
    will be preserved.
    
    Markdown is turned off in code blocks:
     [This is not a link](http://example.com)

To create not a block, but an inline code span, use backticks:

Here is some inline `code`.

For more help see http://daringfireball.net/projects/markdown/syntax