Mój ulubiony startup

May 17th, 2012

Natknąłem się ostatnio na bardzo fajny startup. O ile tego typu przedsięwzięć nie lubię i generalnie mam o tym wyrobione zdanie (innym razem) to ten konkretny urzekł mnie prostotą oraz stosunkowo dużym sukcesem. Po kolei.

Przeczytaj cały tekst, a następnie kliknij w link. Opis anonimowy, bo pod linkiem niespodzianka.

Target

Twórca bardzo dobrze wybrał target. Rozsądnie podszedł do sprawy i nie wymyślał kola na nowo, a opakował popularny produkt po swojemu i głosząc wszem i wobec, że sprzedaje coś co istnieje, ale w nowym opakowaniu. Ludzie do których był skierowany produkt potraktowali go po prostu jako kolejny kanał dystrybucji.

Reklama

Jak już pisałem autor sprzedaje coś co istnieje i dzięki mrówczej robocie autorów i największych dystrybutorów odpada mu problem reklamy. Po trochu jak ze sprzedażą “eko-kosmetyków”. Najwięksi w branży dbają o promocję samego pocięcia, a maluszki mogą na swój chlebek w płynie zarobić.

Platforma i technologia

Sam pomysł dystrybucji nie jest nowy. Autor wykorzystał istniejące rozwiązanie co pozwoliło obniżyć koszty. Zapewne i strona wizualna opiera się na gotowym szablonie. Metody sprzedaży też nie są nowe, ale zostały twórczo rozwinięte i dzięki temu są skuteczne.

Inwestorzy

Tym co rzeczywiście mi się spodobało jest sposób pozyskiwania funduszy. Zazwyczaj normalne firmy jak i startupy rozdzielają pozyskiwanie funduszy od inwestorów z pozyskiwaniem funduszy od klientów. Tu autor zunifikował system. Klienci są jednocześnie inwestorami i mogą na dłuższą metę czerpać korzyści z zakupionych usług.

Sukces

Najważniejsze – startup odniósł ogromny sukces. Nie jest on liczony w milionach złotych, ale nie o takich kwotach mówimy.

Czas na naszego bohatera

Oto link. Zapraszam do komentowania.

By zabawa z aerografem była przyjemnością

May 16th, 2012

Zacznijmy od tego, że Cytadela ogłosiła na swojej twarzoksiążce iż organizuje kurs malowania aerografem. Oczywiście kwestia terminu oraz poziomu pozostaje do ustalenia. Przy tej okazji postanowiłem pokrótce opisać podstawowe zasady pracy z aerografem.
Nie będę opisywał szczegółowo jak kupić aero, jakie są rodzaje i czym się różnią. Skupię się na najistotniejszych moim zdaniem rzeczach.

Dbaj o sprzęt

Przeciętny aerograf jest wyposażony w dyszę o średnicy od 0,2 do 0,4 mm. To bardzo mała dziurka. Jej zatkanie w wyniku niedokładnego czyszczenia sprzętu jest bardzo bolesne. Jeżeli dopuścisz do zaschnięcia farby w dyszy to grób mogiła. Jeżeli będzie to farba akrylowa to jeszcze jako tako da się to odratować. Jeżeli będzie to farba olejna… kilka dni moczenia na przemian w rozcieńczalniku Warmodu i rozpuszczalniku benzynowym oraz późniejsze kilkukrotne przepuszczenie całego zbiorniczka rozcieńczalnika powinno pomóc. Choć nie daję gwarancji.
Zatem aerograf czyścimy niezwłocznie po zakończeniu pracy. Chronimy przed kurzem i brudem oraz wilgocią.
Niektóre modele można dość mocno rozbebeszyć do czyszczenia. W takim przypadku należy uważać na to by nie uszkodzić iglicy. Krzywa iglica będzie powodować ciekawe efekty m.n. nierówny strumień farby, “kropelkowanie”, itp. Dodatkowo krzywa iglica w praktyce uniemożliwia pracę w zakresie najcieńszej linii. Aerograf z uszkodzoną iglicą można co najwyżej używać do nakładania podkładu.

Dbać należy też o resztę sprzętu. W szczególności o kompresor. Ja zaczynałem zabawę z aerografem od biegania po osiedlu w poszukiwaniu wyrzuconej lodówki Mińsk w celu demontażu sprężarki. Dziś znacznie łatwiej jest kupić kompresor bezolejowy. Nie zmienia to jednak nic jeśli chodzi o dbanie o to urządzenie. Podstawowe zasady to nie przekraczać czasu pracy określonego przez producenta oraz nie kombinować z ciśnieniem (o ile oczywiście macie możliwość regulacji). Jeżeli jesteście (nie)szczęśliwymi posiadaczami kompresora olejowego to należy pamiętać o uzupełnianiu braków oleju. Oczywiście dbamy też o inne elementy. Wężyki powinny być suche podobnie jak zbiorniki wyrównawcze, a filtry olejowe czyste.

Zanim pomalujesz pomyśl

Zanim przystąpimy do pracy należy opracować dokładny plan prac. Należy zastanowić się nad kilkoma rzeczami. Najważniejsze to kolejność malowania. Pamiętajmy, że kolory należy nakładać od najjaśniejszego do najciemniejszego. Każda zmiana koloru to konieczność wymycia sprzętu. To wymaga czasu, także czasu pracy kompresora. Po drugie planujemy kolejność malowania części i ilość potrzebnej farby. Na koniec obliczamy ile czasu potrzeba na posprzątanie.

Przygotuj warsztat

Należy zawczasu przygotować elementy do pomalowania. Wymyć je i odtłuścić, drobnicę przymocować do trzymaków, a duże elementy przymierzyć w ręku tak by później nie kombinować z chwytem. Okolice warsztatu dokładnie odkurzmy i dbamy by nie latało jakieś ścierwo. Powłoka lakiernicza nakładana aerografem jest bardzo wrażliwa na kurz.
Warto wyposażyć się w zwykłe lateksowe rękawiczki (do kupienia w aptece w cenie 40gr para) oraz zaciski. Jeżeli planujemy wykorzystanie szablonów to warto wcześniej je przygotować i zrobić próbną przymiarkę.
Na tym etapie należy też przygotować sobie zestaw do czyszczenia. Rozcieńczalniki, wodę destylowaną i rozpuszczalniki powinny być gotowe do użycia od razu po zakończeniu pracy (n00b tip: kup dużo strzykawek).

Przygotuj farbę

Tu obowiązuje złota zasada – Lepiej dwa razy pomalować zbyt rzadką farbą niż raz zbyt gęstą. Zatem nie żałujemy rozcieńczalnika. Co prawda wiele firm ma zestawy farb “do aerografów”, ale i tak trzeba je często dodatkowo rozcieńczyć. Warto tu nadmienić, że farbę przygotowujemy z niewielkim zapasem. Dzięki temu nie spotka nas przykra niespodzianka w postaci pustego zbiornika w połowie ostatniego zaplanowanego modelu.

Dla majętnych

Jeżeli budżet nie jest twoim problemem to warto zakupić dwa albo i trzy aerografy oraz stojak. Warto też zainwestować w specjalne “stanowisko do malowania aerografem” w postaci dużego pudła z oświetleniem. Niezłą inwestycją może okazać się też niewielki dodatkowy kompresor, którego użyjemy w trakcie czyszczenia sprzętu.

Podsumowując

Aerograf to świetne narzędzie, ale by czerpać przyjemność z pracy nim należy wyrobić w sobie pewne nawyki. Dbanie o sprzęt, dokładne planowanie oraz cierpliwość to ważne cechy przy pracy z aerografem. Bez nich efekty będą marne, a twoja dość droga zabawka szybko skończy swój żywot.

Wstrzykiwanie pól statycznych w Guice

May 15th, 2012

Czasami życie płata nam figla i należy jakoś obsłużyć sytuację, w której dana klasa ma pole statyczne wymagające wstrzyknięcia.

Oczywiście takie sytuacje mają miejsce zazwyczaj wtedy gdy trafiamy na jakiś kod zastany, w którym jest burdel i chcemy w miarę niskim pozbyć się operatora new.

Okazuje się, że obsłużenie takiej sytuacji w Guice jest dziecinnie proste. Na poniższym listingu przykładowa konfiguracji wykonująca wstrzyknięcie statyczne:

Listing 1. Wstrzyknięcie statycznego pola.

public class SimpleUserModule extends AbstractModule {

	@Override
	protected void configure() {
		install(new FactoryModuleBuilder().implement(SimpleUser.class,
				SimpleUser.class).build(SimpleUserFactory.class));
		requestStaticInjection(SimpleUser.class);
	}

}

Na listingu jest też konfiguracja dla Assisted Injection, ale o tym przy innej okazji. Jak widać samo wstrzyknięcie ogranicza się do wywołania dodatkowej metody. Jedyną rzeczą, o którą należy się martwić jest dostarczenie wszystkich zależności.

I na koniec mała sonda:

  • ma być więcej krótkich wpisów, ale często.
  • ma być więcej długich wpisów, ale rzadziej.

Mamed i Pudzian

May 13th, 2012

Mameda Khalidowa kojarzy wielu. IMO walkę wygrał trochę fartem. Fart jest jednak w życiu ważny:

Po Pudzianie widać, że ciężko pracował, bo i technika się poprawiła i zamiast napierdalać włączył myślenie czego dowodem jest przepiękne obalenie.

Moi drodzy komuniści 2…

May 12th, 2012

W Dawno temu popełniłem wpis na temat tzw. Pierwszej Komunii.

Dziś druga część, a to z tego powodu “iż ponieważ” kuzynka żony jest poddawana temu niecnemu rytuałowi. Będzie krótko, ponieważ muszę jeszcze prezenty spakować…

No właśnie prezenty. Kiedyś wystarczyło symbolicznie – różaniec, modlitewnik (nie mylić z modlitewnikiem). Później nastała maoda na bardziej praktyczne prezenty – zegarki, rowery, wypasione zestawy LEGO.

Dziś do wyboru mamy m.n. quady, skutery, skutery wodne, itp. Oczywiście najważniejsze jest dobrze wypaść przed rodziną zatem obiadek zamienia się w coś kalibru niewielkiego wesela, a zamiast w gronie najbliżej rodziny spotykamy się w gronie rodziny dalszej, bliższej, przyjaciół, znajomych i ludzi losowych zwanych osobami towarzyszącymi.

Patrząc na to wszystko dochodzę do wniosku, że KK szybko zakończy działalność. W końcu 8 latek nie ma prawa jazdy i nie będzie można mu kupić samochodu. Zatem po co posyłać go do komunii?

ps. jako odtrutkę polecam fenomenalny film Futro, który pięknie ukazuje wszystkie nasze komunijne problemy.

To jest taka rola, że aż ci zazdroszczę

May 11th, 2012

Był sobie taki skecz kabarety TEY pt. Motor:

był tam piękny monolog wyliczający produkcję: http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=C32YHcRx8S0#t=202s

Pięknie go też podsumowano: http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=C32YHcRx8S0#t=223s

Dziś przypomniał mi się ten piękny skecz gdy czytałem jakże mądre wypociny ekspertów z Work Service. Policzyli oni, że ostatni długi weekend majowy kosztował gospodarkę prawie 7mld PLN. Dane są ok… w czym rzecz… otóż specjaliści w Work Service policzyli sobie, że takie “straty” ponosi gospodarka też w dni ustawowo wolne od pracy tzn 1 i 3 maja.

Postanowiłem zatem przeprowadzić własne obliczenia.

W roku mamy średnio 52 tygodnie czyli 104 dni wolne od pracy. Do tego dochodzi 12 dni wolnych ustawowo, czyli razem 116 dni wolnych od pracy. Przyjmując, że w czasie tych dni 2/3 z nas zamiast oddawać cię walce o wyższe PKB puszcz wodze swojej bumelanckiej naturze to po dokonaniu obliczeń na poziomie maturalnym wychodzi nam, że obiboki kosztowały nas 791862400000PLN inaczej mówiąc około 800mld PLN. Toż to gigantyczne marnotrawstwo…

Zatem klasykiem: Weszła nowa ustawa soboty i niedziele macie wolne… po południu.

Czego z całego serca ekspertom z Work Service życzę

Jak byś się poczuł…

May 10th, 2012

… gdyby na konferencji było dostępne WiFi, ale informacje o haśle i SSID były by dostępne tylko u pana Henia, który pilnowany przez czterech “chłopców od Rudkowskiego” stał by sobie w holu. Każdy mógłby podejść, i po uprzednim zrewidowaniu, zapytać o hasło…

No cóż zapewne stwierdziłbyś, że albo organizatorzy za dużo LSD się naćpali, albo są idiotami.

Dlatego też na wielu konferencjach przyjęło się, że zestawami SSID + hasło tapetuje się wszystkie pomieszczenia do których może zabłądzić uczestnik. Niestety niektórzy nie łapią, że takie zachowanie to przejaw dobrego przygotowania konferencji i załącza im się “szydera”. Co ciekawe nawet Niebezpiecznikowi na FB załączyło się na śmiech.

A jak dla mnie to tylko dowód na to, że czasami nawet eksperci od zabezpieczeń palną głupotę. Nic tylko czekać na informację, że otwarte sieci WiFi w kawiarniach, księgarniach czy komunikacji zbiorowej to secfail.

Java Slayer – Google Slayer

May 9th, 2012

Pytanie zrodzone na liście WJUGu:

Co stanie się jak będziemy chcieli skompilować takie coś:

Listing 1. I co?

public class App{
	public static void main(String[] args) {
		System.out.println(sum(1,2,3));
	}                                             

	public static int sum(int...numbers) {
		int sum = 0;                              

http://google.com

		for (int i = 0; i < numbers.length; i++) {
			sum += numbers[i];
		}
		return sum;
	}                                             

}

???

To już rok

May 8th, 2012

Strasznie szybko ten czas leci. Mati dziś kończy roczek. Z tej okazji postanowił, że rozpocznie swoja karierę alpinisty. Hmm… strach się bać. Swoją drogą taki roczny dziabąg to całkiem niezły wynalazek. Odnajdzie wszelkie zagubione elementy wyposażenia w mieszkaniu. Wygrzebie wszystkie paprochy z dywanu. Generalnie masa radości.

Zagadka projektowa 2

May 7th, 2012

Kolejna zagadka najpierw jednak rozwiązanie poprzedniej zagadki.

Który listener lepszy

Oba są dobrym rozwiązaniem. Wybór powinien nastąpić w wyniku analizy polegającej na odpowiedzi na pytanie:

Kto powinien decydować o tym, że dane zdarzenie zakończyło się sukcesem albo porażką?

Jeżeli decyzję powinien podjąć klient to lepszym jest listener z listingu 1. Jeżeli to my decydujemy to oczywiście rozwiązanie z listingu 2.
Istnieją jednak dwa wyjątki. Pierwszy to duże zróżnicowanie protokołów (zdarzeń powodujących wywołanie listenera) w tym przypadku lepszym rozwiązaniem jest druga wersja listenera. Działa ona wtedy jak adapter. Jeżeli jednak protokół jest jeden i jest dobrze zdefiniowany to pierwszy z listenerów jest wystarczający. Jego użycie upraszcza nasz kod.
Drugi wyjątek to sytuacja w której nie interesuje nas treść zdarzenia, ale tylko fakt jego zaistnienia. Jest to typowa sytuacja dla listenerów o których mówił Daniel w swoim komentarzu – loggerów, ale też np. listenerów audytowych czy listenerów związanych z bezpieczeństwem.

Zagadka właściwa

Dzisiejsza zagadka jest trochę trudniejsza. Mamy do wykonania pewne długotrwale zadanie. Wiemy, że będzie ono wykonywało się bardzo długo w stosunku do oczekiwań użytkownika. Pytanie brzmi:

Poniższa lista zawiera kilka modeli wykonania zadania. Czym będziesz kierować się przy wyborze konkretnego modelu?

  • Wywołanie synchroniczne EBJ albo usługi działającej w ramach tego samego procesu JVM wraz ze zmianą konfiguracji aplikacji webowej tak by nie groził błąd HTTP 408 request timeout.
  • Wywołanie synchroniczne usługi działającej w ramach innego procesu JVM.
  • Wywołanie asynchroniczne EJB albo usługi działającej w ramach tego samego procesu JVM.
  • Wywołanie asynchroniczne usługi działającej w ramach innego procesu JVM.

Od razu mówię, ze wszystkie punkty mają sens. Twoim zadaniem jest wskazanie przykładowych sytuacji, w których zastosowanie poszczególnych rozwiązań jest najlepsze.