Saakaszwili zawstydził cały nieobecny świat
Obama nie przyleciał “bo pył”. Sodano nie przyleciał “bo pył”., Berusconi nie przyleciał “bo pył”. Merkel nie przyleciała “bo pył”. A Saakaszwili przyleciał. Z USA, przez Włochy, Turcję, Ukrainę, spóźniony, ale przyleciał. Człowiek honoru, a nie jak te jebane skurwysyny, które nie przybyły “po pył”. Widać kto jest prawdziwym przyjacielem, a kto tylko pieprzy o przyjaźni.












April 19th, 2010 at 21:08
Żona Saakaszwilego przyjechała (chyba z Holandii) samochodem, sama prowadziła, 13 godzin. Zdążyła.
No ale oni coś niecoś Kaczyńskiemu zawdzięczają. Na mnie największe wrażenie zrobił ten Marokańczyk (jakby nie szukać, nacja dość nam odległa), który – skoro było zabronione latanie powyżej 6000 – wsiadł w awionetkę i przyleciał na niskim pułapie.
Na wczasy do Maroka
June 8th, 2010 at 20:53
true