Gdy cp stanie się mv

Piractwo nie jest kradzieżą. Nic ci nie zabieram i nie ograniczam twoich praw do dysponowania własnością. Gdy piracę to ty nic nie tracisz.

Po pierwsze rozróżnijmy dwa rodzaje piractwa. Pierwsze to to związane z multimediami i występuje wtedy i tylko wtedy gdy udostępniasz osobie sobie nie znanej treści multimedialne. Drugie to to związane z oprogramowaniem to jest zawsze…

Po drugie argument o tym, że producent traci na piractwie jest z gruntu rzeczy nie tyle co naiwny co najzwyczajniej w świecie kłamliwy. Załóżmy, że chcę mieć PS’a mam kilka wyjść. Po pierwsze mogę kupić legalną wersję. Jeżeli jednak mnie na to nie stać to jej nie kupię. Ile zyskuje w takiej sytuacji producent? ZERO! Ładne, okrąglutkie zero. Takie przez które się nie dzieli, a wynik mnożenia daje też zero…
Idę zatem sobie na torrenta i pobieram program, na który mnie nie stać. Ile w takim przypadku stracił producent? Nadal zero, ponieważ i tak bym nie kupił jego produktu, a zatem nie może być mowy o stracie w przypadku piractwa. Dla producenta jestem martwą częścią rynku. Człowiekiem, który go nie interesuje ponieważ nigdy nie zostanie klientem.
Ale ja przecież „ukradłem”… no też nie do końca tak jest… Nic nie ukradłem, bo nie pozbawiłem producenta przychodów. Równie dobrze można cytować klasyka „I właściwie kto wódki nie pije ten jest wywrotowcem, tak Świadomie uszczuplającym dochody państwa”. Nie pozbawiłem też producenta żadnych praw wynikających z jego „posiadania”. Nadal może swobodnie sprzedawać swój produkt.

Po trzecie „ukradłem własność intelektualną”, czyli bajka „co z moją pracą, czasem poświęconym”. Pojęcie własności intelektualnej jest niezdrowe. Wręcz antyhumanitarne. Zostało wymyślone by czerpać zyski z pośrednictwa w druku. W bodajże XVI wiecznej Anglii jakiś cwaniak przekonał twórców, że lepiej dla nich będzie jak to on będzie kontrolował kto i co wydaje z ich twórczości. Będą mieli wtedy „udział w zyskach”.
Wyobraźmy sobie Jezusa popylającego po pustyni i gadającego o różnych duperelach. Następnie jest sobie ekipa ewangelistów, którzy to spisali, ale zamiast wydać „for free” żądają tantiem, opłat licencyjnych i innych dupereli wynikających z „prawa własności intelektualnej”. W takim przypadku najprawdopodobniej dziś każdy z nas miałby w domu miejsce kultu przodków, a ja zamiast ŚOB miałbym za oknem takiego zajebiaszczo wielkiego ŚwiętowitaW. Samo chrześcijaństwo znikło by pewno w mrokach dziejów i nigdy byśmy się o nim nie dowiedzieli, bo biblia nadal by była chroniona prawem autorskim i nikt by jej nie wydawał.
Własności intelektualnej nie można ukraść. Nie jest to możliwe tak samo jak nie jest możliwe przeniesienie prawa autorskiego. No względnie możemy zamienić się w zombie i ukraść komuś mózg…

No to na czym mam zarabiać?

A na czym zarabia Linus TorvaldsW? Masz zarabiać na szkoleniach, kursach, wsparciu i pomocy. Masz zarabiać na dobrowolnych datkach od zadowolonych użytkowników i wsparciu sponsorów – firm, które za pomocą twojego programu osiągnęły sukces. Na pisaniu rozszerzeń na życzenie i pomocy we wdrożeniu aplikacji.
W praktyce na tym właśnie zarabia każdy programista. Na świadczeniu pomocy i pisaniu elementów na zamówienie dla swojego pracodawcy. Na tym, że zna jakąś technologię i za jej pomocą tworzy coś dla swojego pracodawcy.
Zawsze śmieszy mnie klauzula o przeniesieniu praw autorskich na soft, który stworzę o pracodawcy. Nie ma ona sensu. Pętla for zawsze będzie wyglądać tak samo. Jeżeli zmienię pracodawcę i natrafię na jakiś problem z którym miałem już do czynienia to pewno z głębin mojego mózgu wydostanę kopię rozwiązania. Czy to oznacza, że mój nowy pracodawca powinien płacić tantiemy mojemu staremu pracodawcy?

Mówienie, że piractwo to kradzież będzie prawdziwe wtedy gdy cp stanie się mv.

14 myśli na temat “Gdy cp stanie się mv

  1. Na pracodawce przenosisz tylko prawa majatkowe. 😉
    Ale ad meritum.
    IMO stapasz po cienkiej linie. Owszem, jesli ktos chce i ma taka fantazje udostepniac swoja tworczosc za darmo albo co laska, to powinien miec takie niezbywalne prawo.
    Jesli jednak ma chec czerpac ze sprzedazy zysk, to system powinien go chronic.
    W tej chwili jest masa darmowego softu i dla kazdego pakietu komercyjnego (no moze prawie) jest jakas alternatywa open source czy freeware, wiec nie trzeba piracic.
    Gra na PS nie jest niezbedna do zycia.

    Moje spaczone poczucie etyki twierdzi, ze obowiazkowo nalezy zakupic licencje na program, jesli sie z niego korzysta w celach zarobkowych.

    Ja przyznaje sie bez bicia, ze czasem sciagam jakies mp3, ale jesli jakas plyta mi sie podoba, to staram sie ja kupic aby artysta nie byl pokrzywdzony. Mam oczywiscie swiadomosc ze tworca dostaje jakies ochlapy ze stolu wytworni, ale moze te pieniadze spowoduja, ze rodzaj muzyki jaka kupuje bedzie bodzcem dla producentow, zeby w nia inwestowac.

  2. Jezus tak jak kazdy artysta ma prawo sam ustalac warunki na jakich pozwala korzystac z wlasnych dobr. Nikt nie zmusza muzykow, fotografikow, programistow, producentow filmowych itd do sprzedazy swoich dziel i ograniczania do nich dostepu. Kazdy moze powiedziec – bierzcie, kopiujcie, to wszystko ku kulturze i rozwoju cywilizacji. Natomiast kiedy mowi NIE! To ma do tego kazde prawo! To jest jego wlasnosc, jego dzielo i nikt nie moze polozyc na tym lapy.

    Piszesz o programistach z perspektywy osoby zatrudnionej i pracy dla kogos. Zastanow sie wiec teraz nad perspektywa tego pracodawcy, ktory placi ciezkie pieniadze tym programistom aby stworzyli oprogramowanie. W jaki sposob w Twoim przekonaniu ma mu sie to oplacac? Jezeli stworzenie PS zajelo 3 lata i pochlonelo 20mln$ to w jaki sposob zapewnil bys rentownosc takiej inwestycji w swoim modelu? Jak sobie wyobrazasz datki i support, ktory pokryl by koszt 20mln$ i wygenerowal do tego jeszcze zysk w na tyle rozsadnym czasie aby taka inwestycja byla oplacalna i konkurencyjna do chocby glupiej lokaty bankowej? Podaj mi konkretne liczby jak sobie to wyobrazasz.

    Tlumaczenie, ze kogos nie stac to nie kupi jest jeszcze bardziej naiwne. Mnie nie stac na nowe mieszkanie, na nowy samochod, na wakacje w Australii, ale to nie znaczy ze tego nie kupie. Odloze pieniadze i kupie. Gdyby brak srodkow usprawiedliwial mnie do wziecia tego co mi sie podoba to NIKT by nic nie kupil, bo po co?

    Albo ten support o ktorym piszesz. Zalozmy, ze ktos zamowil u Ciebie dodatek i support. Jakim prawem wedlug Ciebie mozesz oczekiwac od niego zaplaty za to? On Ci nie zaplaci bo go nie stac (nie wazne jak, np da ci falszywe pieniadze :P). Co masz mu do zarzucenia? Przeciez Ty dzials na rzecz kultury i cywilizacji! Nie mozesz odbierac innym dostepu do tego, jestes nauczycielem, NIC nie tracisz na tym.

    Logika, ktora tu przedstawiles ma wiecej dziur niz pumeks :p

  3. @Siriuz, wiesz co… powiem ci tak. Popatrz na firmę RedHat. Duża, bogata i szybko rozwijająca się firma. I o dziwo RedHat jest za darmo. Da się? da się. To samo dotyczy FSF, MySQLa, Postgresa i wielu innych produktów. Oni są rentowni. Co do nowego mieszkania to właśnie nie rozumiesz idei i jak każdy, który jej nie rozumie mówisz takie głupoty. Jeżeli weźmiesz samochód z salonu to zabierzesz coś namacalnego, fizycznego. Kod, piosenka, muzyka są rzeczami abstrakcyjnymi, nienamacalnymi. Można je swobodnie kopiować, powielać i interpretować, a twórca nadal będzie je miał. W przeciwieństwie do zaboru samochodu „właściciel”, bo to jest tak naprawdę błędne określenie, nic nie traci. Średniowieczni trubadurzy mogli żądać za powielanie swoich dzieł pieniędzy. Mogli, ale wtedy byśmy nawet nie wiedzieli jak one wyglądały.
    Co do supportu i fałszywych pieniędzy. Idea otwartego wolnego polega na tym, że dajesz kod źródłowy. Jeżeli cię nie stać to nikt nie broni ci samodzielnie majstrować. Tak samo jak z samochodami starej daty. Możesz jechać na warsztat, możesz sam sobie pogrzebać. Kupując czyjś support tak naprawdę kupujesz czyjś czas. Ze współczesnym samochodem jest jak z płatnym softem. Nawet nie za bardzo jest jako koło wymienić, bo producenci starają się tworzyć własne unikalne systemy montażu, tak by żaden „nieuprawniony” nie mógł grzebać. Czy na tym ma polegać „wolność”. Wolno mi kupić i wolno mi się serwisować tyko w ASO?

    @Shigella, PS=fotoszopa, „prawa majątkowe” to jest właśnie ta XIV wieczna pomyłka i nowotwór. Artysta powinien dostawać datek ponieważ jego praca jest tak naprawdę abstrakcyjna. Nieniesie ze sobą żądnej wartości materialnej. Zatem model w którym płacisz „co łaska” jest znacznie lepszy niż całe te „prawa autorskie”. Sądzę, że w takim modelu nie serwowano by nam tyle gówna w radiu.

  4. Chcialbym pograc w gry na RedHacie, da sie? Nie da sie. Bardzo niewiele produktow chcocby zbliza sie jakoscia do komercyjnych rozwiazan. Zreszta tak jak Shigella napisala. Nie podoba Ci sie, ze ktos sprzedaje swoje oprogramowanie? To nie kupuj tylko uzywaj darmowego. Nie ma odpowiednika? To znajdz kogos kto za „co laska” zrobi.

    Co do mieszkania. Twoj czas poswiecony np na support tez jest nienamacalny, niefizyczny, wiec nic nie warty. Nie mozesz oczekiwac od nikogo zaplaty za niego, no chyba ze „co laska”. Kwestii supportu nie zrozumiales. Ja pytam co w sytuacji, jezeli ktos zglasza sie do Ciebie abys stworzyl jakis modul i pomogl mu go wdrozyc, a nastepnie Ci niezaplacil? Nic przeciez materialnego na tym nie tracisz, wiec w czym rzecz? Moze laski mu nie starczylo zeby Ci zaplacic.

    Dzis bardzo malo zawodow wiaze sie z produkcja fizycznych obiektow. Np policjant – nic nie wytwarza, jego praca nie ma wartosci wedlug tego co mowisz. W zasadzie takie mieszkanie czy samochod jest warte tyle co materialy potrzebne do jego zbudowania, wiec moglbym dowiedziec sie na zlomowisku za ile jest tona zlomu, wiac sobie z ulicy czyjsc samochod i zostawic mu rownowartosc ceny tego zlomu. Nikt wtedy nie traci.

    Wracajac do samochodow i tego ASO. Dzieki takiemu rozwiazaniu auto jest tansze, lub posiada dluga gwarancje. Tak samo dzieki odsprzedazy ograniczonych praw uzytkowania do oprogramowania, mozesz nabyc je po rosadnej cenie, a nie placic 20mln$, bo tyle wyniosl koszt produkcji.

    Co do radia – masz racje, nie bylo by gowna, bo muzyki bylo by niewiele. Muzyke tworzyli by tylko ludzie bogaci, ktorych stac na poswiecanie czasu „co laska”, lub hobbysci „po godzinach”. Zreszta masz muzyke darmowa, filmy darmowe. Mozesz przy nich zostac i nie ruszac komenrcyjnego gowna. W ogole co to za problem? Skoro jest gowno to po co piracisz? Niech zwolennicy pracy co laska tworza dla siebie dziela. Nikt wam tego nie zabrania. W czym problem? Podoba wam sie cos komercyjnego? To stworzcie sami odpowiednik tego.

    Ja chce placic za oprogramowanie i sztuke, bo raz ze dostaje produkt o duzo lepszej jakosci, a dwa ze wiem ze w ten sposob stosownie doceniam i wynagradzam tworce. Jezeli chcesz kupic pelne prawa do PS to pewno dogadasz sie z tworcami. Zaplacisz 20mln$ czy wiecej i bedziesz mogl rozdac go swiatu aby nie przepadl i potomni mogli go zobaczyc. Cena jest podyktowana praca ludzi – nazwij to supportem, doswiadczeniem i wiedza, za ktora zaplacono wielu ludziom.

  5. @Siriuz, korwinizm pełną gębą. „Bardzo niewiele produktow chcocby zbliza sie jakoscia do komercyjnych rozwiazan.” i microsoftyzm stosowany… Nie skomentuje, bo nie ma czego. Dla przypomnienia większość ruchu sieciowego opiera się o linuxa, a i najpotężniejsze komputery działają pod kontrolą linuxa.Zresztą rozwaliłeś mnie takim podejściem. BTW wszystkie rozwiązania javaowe z bloga są otwartoźródłowe. Rozwiązania komercyjne nawet im do pięt nie dorastają.
    „Twoj czas poswiecony np na support tez jest nienamacalny, niefizyczny, wiec nic nie warty.” No nie do końca. Czas jest jak najbardziej fizyczny i namacalny. Zresztą tu wchodzi kolejne pojęcie „świadczenie usługi”, które jest zupełnie czymś innym niż „produkowanie niczego”.
    „Wracajac do samochodow i tego ASO. Dzieki takiemu rozwiazaniu auto jest tansze, lub posiada dluga gwarancje” Zapewnia też monopol oraz pozbawia cię prawa rozporządzania własnym mieniem. Swoją drogą 5 lat/100tyś km gwarancji na samochód to jakieś śmieszne jest. Dziadkowy Zaporożec padł dopiero pod naciskiem, od boku, Astry. Po dwudziestu latach. W tym czasie ani razu nie było z nim problemów. Teraz dziadek jeździ Tavrią i też nie ma problemów, a jak rozmawiam ze znajomymi to nie ma miesiąca by któryś nie musiał być holowany, „bo się coś popsuło”.
    „Muzyke tworzyli by tylko ludzie bogaci, ktorych stac na poswiecanie czasu “co laska”, lub hobbysci “po godzinach”.” Był sobie taki mega-komercyjny zespół Spice Girls. Kto o nich dziś pamięta? Był też taki zespół założony, bo się chłopakom nudziło Black Sabbath. Ozzy do dziś gra koncerty, a BS miało wydać płytę z Dio na wokalu, ale Dio zmarł i nie wyszło. Przy czym DVD koncertowe zdążyli wydać. Dlatego też wierzę w sukces Skowyta. Chłopaki nie mają presji managera i wydawcy. Po prostu napierdalają.
    „Ja chce placic za oprogramowanie i sztuke, bo raz ze dostaje produkt o duzo lepszej jakosci, a dwa ze wiem ze w ten sposob stosownie doceniam i wynagradzam tworce.” Gówno, a nie jakość dostajesz. Jadę na linuxie trzeci rok. Niestety Windows nie potrafił wstać z uszkodzoną płytą główną. Pingwin wstał i ani razu się nie wywalił przez ten czas. A co do płacenie to płacisz wydawcom i ZAIKSom. Artysta zarabia przede wszystkim na chałturze i koncertach.

  6. Linux to jeden z niewielu produktow, ktore daja rade. Kiedys tez mi sie wydawalo, ze darmowego oprogramowania co najwyzej nie potrafie prawidlowo uzyc, ale jest conajmniej tak samo dobre albo lepsze. Moje doswiadczenia zmienily te opinie calkowicie. Przykladowo bazy danych – wszystkie darmowe db sa conajmniej 10 lat za komercyjnymi rozwiazaniami – sa niewydajne i pracochlonne i czasem brakuje im funkcjonalnosci. To samo z IDE do niektorych jezykow, np do Scali czy Action Script.

    Piszesz ze czas jest fizyczny, ale unikasz odpowiedzi, co z produktem, ktory jest manifestacja tego wlasnie poswieconego czasu? Jak sprzedac wedlug ciebie PS na ktorego wydano 20mln$?

    ASO: Prawa do produktu masz takie jakie zakupiles wraz z licencja. Licencja to umowa – ktos Ci oddaje ograniczone prawa do produktu ale za ulamek ceny tego produktu. To tak jakbys narzekal, ze wynajmujac mieszkanie, jestes pozbawiony praw do rozporzadzania tym mieszkaniem. Chcesz na wlasnosc mieszkanie, to wykladasz kilka set razy wieksza kwote. Chcesz PS, to wykladasz kilkaset razy wieksza kwote. Tak to dziala.

    Co do holowania samochodow to znowu mam zupelnie inne doswiadczenia. Wszyscy, ktorych znam, co maja nowe samochody – nigdy nic im sie nie psuje (no moze czasem jakies pierdoly – cos wibruje, cos syczy i wymieniaja to od reki), natomiast padaja samochody znajomych, ktorzy maja stare auta.

    Skowyt: Oni chyba wydali plyte. Sprzedaja ja. Zapytaj Lukasza czy bylby szczeliwy gdyby ludzie zamiast kupowac, zaczeli kopiowac 😛 Zapytaj ile kosztowalo ich wydanie tej plyty.
    Nie tobie decydowac, jak artysta bedzie zarabial. Wiekszosc dorobila sie na sprzedazy plyt, ino nie wszyscy lubia koncerty. Ja wole w domu posluchac plyty.

  7. „Przykladowo bazy danych – wszystkie darmowe db sa conajmniej 10 lat za komercyjnymi rozwiazaniami – sa niewydajne i pracochlonne i czasem brakuje im funkcjonalnosci.”
    Zobacz sobie EnterpriseDB. To taka nakładka GUI na Postgresa. I nie mów MS głupot.
    „To samo z IDE do niektorych jezykow, np do Scali czy Action Script.” Eclipse, NB, one oczywiście nie istnieją. Co do AS to najlepsze IDE jakie widziałem to była darmowa wersja od Macromedia do Flasha 5. Później niestety komercyjne rozwiązania to równia pochyła.
    „no moze czasem jakies pierdoly – cos wibruje, cos syczy i wymieniaja to od reki”, te duperele w trakcie gwarancji nie powinny w ogóle się psuć. Ostatni „miszcz” Astra w której rozpadła się skrzynia biegów… po roku u kierowcy, który jeździ bardzo delikatnie.
    „Wiekszosc dorobila sie na sprzedazy plyt, ino nie wszyscy lubia koncerty.” żaden nie dorobił się na sprzedaży. Z ceny płyty do artysty trafia jakieś 3%, reszta to „pośrednicy”. Dlatego też nowe modele dystrybucji np. promowane przez niektóre zespoły „pay-pal button” znacznie lepiej się sprawdzają.

  8. Z obsluga Postgresa nie mam problemow, juz chyba przeoralem go doglebnie probujac wyciagnac z niego co sie da. Niestety jest wolny i ubogi. Zapytania agregujace wykonuja sie od 100 do 1000x wolniej niz na np IBM DB2 czy chocby Infobright (ktory ma wersje comunity ale bardzo okrojona). Nie ma klastrowania, partycjonowanie to kpina, nie ma widokow zmaterializowanych, ranka… chciaz w wersji 9 zaczynaja powoli „cos” robic. Mowie Ci ze oni sa conajmniej 10 lat do tylu 😛

    Nie wiem jak teraz, ale wtyczki Scali do Eclipse do niedawna byly tak slabe ze nie dalo sie czasem nawet zalozyc pustego projektu :p NB brakuje wielu funkcjonanosc z Eclipse, a do AS nie widzialem na razie nic lepszego niz wtyczka do eclipse FDT, za ktora sobie licza dosc konkretnie, aczkolwiek przyznam ze nie ogladalem darmowej wersji od Macromedii (chyba Adobe?), bo z tego co wiem komercyjna wersja jest slabsza niz FDT 😛

    Dystrybutorzy muzyki czy filmow to nie jest mafia. Kazdy moze zostac dystrybutorem albo wydac na wlasna reke. Rzecz w tym, ze to nie jest taki zloty biznes jak niektorzy mysla. Koszt produkcji i dystrybucji jest gigantyczny i niedziwne ze spora czesc ceny musi go pokryc. Artysta ma wybor jak woli dystrybuowac swoje dziela. Jezeli mu wygodniej korzystac z uslug posrednika to wybiera posrednika, jezeli woli w internecie to prosze bardzo. Nikt artysty nie zmusza do niczego.

  9. @Siriuz i herkules dupa kiedy wrogów kupa. Klastrowanie jest:
    http://www.depesz.com/index.php/2007/01/07/wyklad-o-klastrowaniu-postgresa/
    Widoki zmaterializowane też są:
    http://www.depesz.com/index.php/2007/01/15/zmaterializowane-widoki/
    I sądząc po datach tych wpisów u Depesza to są od dawien dawna. Jak jeszcze do tego dołożysz możliwość dowolnego klastrowania systemu bez dziwnych ograniczeń na ilość rdzeni to hulaj dusza. BTW, w zeszłym roku cała Telewizja N przeszła ze swoją dystrybucją na linuxa (RH) + Postgresa. W KIRze też mamy Linuxa, bo jest znacznie lepszy niż Windows… Stabilniejszy i wydajniejszy. W dodatku znacznie prostszy do zabezpieczenia przed niepowołanymi łapkami.

    Co do Macromedii to ja wiem o kim mówię. Odkąd Adobe przejęło Flasha i go mocniej skomercjalizowało to jakość tego rozwiązania leci na łeb na szyję. Jest coraz więcej luk i podatności. W starym macromediowym flashu tego nie było. No ale cena znaczy jakość… hehehe…

  10. Dobra, jestem sobie twardym Linuksiarzem, Office ostatni raz widziałem osiem lat temu, Windows cztery ale … w adwokata diabła się pobawię.

    Jakie open-source najlepiej sobie radzi? Takie, w którym ileśtam solidnych biznesów potrzebuje działającego rozwiązania (OS-a, bazy danych, przeglądarki, whatever) ale nie musi na nich zarabiać, zarobi na czym innym ale do tego czegoś innego jest potrzebny brakujący element. To trochę jak ze zrzucaniem się wszystkich sklepików z bazarku na przyzwoity parking obok. Grosza z tego parkingu nie zobaczą ale właściwe biznesy lepiej pójdą. A że pani misia fryzjerka z bloku obok też skorzysta, choć się nie zrzuciła a co więcej skorzystają goście przyjeżdżający do tego bloku? No, skorzystają.
    (Tu masz bardziej metaforycznie: http://notatnik.mekk.waw.pl/archives/198-Impreza_open-source.html )

    Przy towarze masowym a zwłaszcza rozrywkowym (jak np. gierki wideo) ta ekonomia się nie zapina (no, moooże dałoby się ją zapiąć wiążąc z hardware, centrami rozrywki itd itp ale trudne to dość). Goście z bloku ulicę dalej, gdzie bazarku nie ma, mogą trąbić o zaletach darmowo budowanego parkingu ile tylko lubią ale i tak nikt im go nie zbuduje albo zbuduje płatny ze szczelnymi bramkami (hint: appstore, webaplikacje z abonamentem) .

    Liczenie strat na zasadzie „100.000 pirackich kopii, normalna cena 200 zł, strata 20*10^6” jest idiotyzmem ale zarazem jeśli możesz pociągnąć za darmo, to nie będziesz zbierał i zaciskał zębali by uzbierać i kiedyś sobie przynajmniej to najulubieńsze zafundować.

    Nie zmienia to oczywiście sprawy, że „prawa autorskie” osiągnęły pod wpływem lobbistów poziomu totalnego absurdu i w obecnej formie utrzymać się na dłuższą metę nie dadzą.

    PS Zupełnie serio zastanawiam się nad modelem w którym myzycy ogłaszali by np. „mamy nową płytkę, tu parę zajawek, płytkę wystawimy za free gdy … zbierzemy tyle a tyle, wpłacaj tutaj”. To trochę jak fundowanie patchy.

  11. @Koziolek: To co znalazles, bez wnikania w szczegoly, to zupelnie jak postgresowe partycjonowanie – niby sam postgres sie chwali ze ma, a tak naprawde to jest zwykly drut. Ani to wygodne, ani dobrze dziala. W przypadku partycjonowania sprawa ma sie tak, ze nawet jak juz sie przemeczysz i porobisz skrypty w psql to i tak niewiele Ci to daje. To po prostu nie dziala, bo to nie jest funkcjonalnosc, ktora zostala scisle okreslona i wbudowana w postgresa. Efekt jest taki, ze dla prostych selectow faktycznie jakos to dziala, ale zrobisz troche bardziej skomplikowane zapytanie i cale to partycjonowanie mozesz wyrzucic na smieci. Sam to przerabialem.

    Dla scislosci sam jestem linuksiarzem. Chociaz moze nie do konca. Uzywam obu systemow, Windowsa do grania a Linuxa do pracy. Mialem okresy kiedy przez pare lat jechalem tylko na linuxie, w pracy mam linuxa, ale obecnie doszedlem do rozwiazania, w ktorym na windowsie mam linuxa w wirtualnej maszynie. W ten sposob moge i grac i pracowac bezbolesnie.

    @Mekk: Co do zaproponowanego modelu. W jaki sposob zapewnisz w nim, ze hity cieszace sie duza popularnoscia zarobia odpowiednio wiecej? Poza tym nadal twierdze, ze nikt nie broni aby tak to robic. Nawet probuja: http://www.ironsky.net/site/support/finance/ i… dosc marnie im idzie. Gdyby w ten sposob wszystkie filmy mialy powstawac, to podejrzewam ze bardzo niewiele filmow mogloby powstac.

  12. @Siriuz Nieco prowokacyjnie spytam „Czemu mają zarobić więcej?”, tym bardziej, że zwykle te zyski realizuje wytwórnia a nie artysta. Nie zapominajmy też, że ktoś robiący „dobre kawałki” mógłby wiecej sobie zażyczyć za ciąg dalszy.

    Tak w ogóle, dorzucę do dyskusji kawałek do którego przetłumaczenia Tomek sprowokował mnie na moim blogu: http://notatnik.mekk.waw.pl/archives/247-Programuj_lub_badz_programowany.html#c3543 Rushkoff IMHO nieźle trafia.

  13. @Koziołek opensource i oprogramowanie komercyjne to zupełnie inna filozofia działania. Komercyjne opiera się na znanym od lat modelu produkcji-wytwarzania i sprzedawania. Opensource-tu bardziej chodzi o stworzenie czegoś razem po to, żebyśmy wszyscy mogli z tego korzystać.

    I nijak to nie uzasadnia piractwa. Tak jakbyś tym, że lekarz robi darmowe badania(bo angażuje się w jakąś akcję) uzasadniał, że możesz mu nie zapłacić.

    Soft jest gorszy, bo nie da się go wymacać? Ale już suport da się wymacać? Kto określa co da się wymacać a co nie? Dla mnie to nawet efektu pracy lekarza czy kierowcy też się nie da wymacać, więc może powinienem od nich też żądać za darmo?

  14. @wojtekm, to nie jest tak jak mówisz. Po pierwsze trzeba rozróżnić OpenSource i Free Software. OS stawia na współpracę, FS na dzielenie się wiedzą i wychodzi z założenia, że patenty i „majątkowe prawo własności intelektualnej” to zło ponieważ hamuje postęp.
    Należy rozróżnić usługi i produkty. Kod jest produktem, kierowca czy lekarz świadczy usługę.

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

To create code blocks or other preformatted text, indent by four spaces:

    This will be displayed in a monospaced font. The first four 
    spaces will be stripped off, but all other whitespace
    will be preserved.
    
    Markdown is turned off in code blocks:
     [This is not a link](http://example.com)

To create not a block, but an inline code span, use backticks:

Here is some inline `code`.

For more help see http://daringfireball.net/projects/markdown/syntax